
Ostatnie, tragiczne wydarzenia z Berlina pokazują, że problem bezpieczeństwa kierowców TIRów stał się jeszcze bardziej aktualny. Kursy międzynarodowe są dobrze płatne, jednak ich cena potrafi być bardzo wysoka, o czym niestety przekonał się Polak, pan Łukasz, który zginął próbując powstrzymać palestyńskiego mordercę.Kierowcy TIRów chętniej jeździli zagranicę, bo takie kursy nie tylko pozwalały dorze zarobić, ale i coś zobaczyć. Co prawda kierowca jest zawsze w drodze, jednak można sobie tak ustawić drogę czy godziny postojów, żeby jeszcze coś dla siebie wynieść z tej podróży służbowej. Na Zachód jeździło się na prawdę dobrze. Do czasu. Pierwsze poważne zagrożenie dla kierowców TIRów jeżdżących na zachód Europy pojawiło się wraz z falą uchodźców i emigrantów, która najbardziej we znaki dawała się w miejscowości Calais, skąd nielegalni imigranci próbowali dostać się do Wielkiej Brytanii. Upatrzyli sobie właśnie TIR, do których na początku podczepiali się, a z biegiem czasu włamywali się do ładunków, by przejechać granicę niezauważonym. Niestety, straty jakich dokonywali nie tylko w towarze, ale i w samych samochodach były coraz większe. Nierzadko zastraszano także kierowców, bito ich, wyrzucano z aut. Jeden z polskich właścicieli firmy transportowej, znany strongman, Mariusz Pudzianowski, apelował wówczas o uzbrojenie kierowców choćby w kije baseballowe, by mogli siebie i towar bronić. Na początku apel ten spotkał się z dużym negatywnym odzewem, jednak gdyby dzisiaj o tym głośno powiedzieć, sprawa nie byłaby aż tak jednoznaczna.
Po fali uchodźców, która wciąż nękała przewoźników, problemem, jak się teraz okazuje bardzo poważnym, stali się terroryści, którzy pod płaszczykiem uchodźców ukryli się po całej zachodniej Europie, tylko czekając na dogodną chwilę do ataku. Taka też się niestety trafiła w Berlinie. Pakistański barbarzyńca porwał polską ciężarówkę, ugodził kierowcę nożem, po czym wjechał w tłum bawiących się mieszkańców na jarmarku świątecznym. Jak donosi policja, Polak dzielnie włączył, by powstrzymać mordercę. Niestety, zapłacił za to najwyższą cenę. Pojawia się więc pytanie, czy gdyby pan Łukasz posiadał choćby kija baseballowego, mógłby uniknąć tragedii? Czy uzbrojenie kierowców w jakąkolwiek broń, choćby do samoobrony, nie zaczyna już być konieczne?
Dawniej kierowcy unikali wyjazdów na Wschód, gdyż tam bez ochrony nie można było spokojnie przejechać do celu. Teren Rosji, Ukrainy czy dalszych, wschodnich republik był bardzo ryzykowny i niebezpieczny. Wygląda na to, że dzisiaj w zasadzie niebezpiecznie jest już wszędzie. Niestety, towary muszą być wożone, przepływ kapitału musi się dalej odbywać, zatem eksperci i politycy muszą koniecznie poważnie podejść do dyskusji na temat bezpieczeństwa kierowców TIRów, którzy wykonują kursy zagraniczne.
Post a comment