Fadingways

Logistyka i nowinki technologiczne w transporcie

Oszustwo nie popłaca

policja

Powszechnie wiadomo, że zawód kierowcy, zwłaszcza obsługującego trasy międzynarodowe, nie jest łatwy. Ciągle w trasie, ciągle siedzi, ciągle musi być skoncentrowany. Jednak przede wszystkim najtrudniejsza jest praca w stresie, który wynika z narzuconego i oczekiwanego czasu realizacji zadania. A przecież na drodze różne rzeczy mogą się zdarzyć – wypadek, prace remontowe, korek, itp. Więc aby nadrobić stracony czas, część kierowców decyduje się na nielegalne sposoby oszukiwania tachografu. Jednak jak pokazują liczne przypadki, oszustwo się nie opłaca.
Czas pracy kierowcy jest ściśle określony. kierowcaKierowca ma obowiązek zrobić sobie przerwę po 6 godzinach ciągłej jazdy. Po kolejnych 6 godzinach, przerwa musi liczyć 30 minut. W przypadku, gdy liczba godzin pracy przekroczy 9, przerwa musi mieć wymiar nie krótszy niż 45 minut, przy czym może być podzielona na okresy co najmniej 15-minutowe. I oczywiście obowiązuje 11-godzinny odpoczynek od pracy. To wszystko narzuca pracodawcy obowiązek przeliczenia trasy i zadań, jakie stawia się pracownikowi. Tymczasem realia okazują się bezlitosne, a kierowcy, żeby zdążyć na czas, wymyślają coraz to nowe sposoby na oszukanie tachografu.
Tachograf to urządzenie monitorujące oraz rejestrujące czas pracy kierowcy. Jest ono odpowiednio zabezpieczone przed uszkodzeniem, próbą fałszowania danych. Jednak na Polaka nie ma sposobu. Nieuczciwi kierowcy lub pracodawcy wymyślili sprytny i prosty sposób oszukania tegoż urządzenia. Oto przyczepia się do niego magnez, który fałszuje wynik jego pracy.
Ponoć jest to dość powszechny sposób oszukiwania tachografu. Pozwala on ominąć konieczne przerwy i pracować za kierownicą dłużej niż pozwalają na to przepisy. A należy zaznaczyć, iż są to przepisy międzynarodowe. Zatem taki kierowca oszukujący przy pomocy magnesu, dokonuje wykroczenia/ przestępstwa w różnych krajach, przez które jedzie. I tak stało się w przypadku polskiego kierowcy, który na terenie Danii został zatrzymany do rutynowej kontroli.
stary-tachografDuńscy kontrolerzy po zatrzymaniu polskiego kierowcy zauważyli, iż jest on nienaturalnie spięty, zdenerwowany. Postanowili bardziej szczegółowo przyjrzeć się ciężarówce oraz tachografowi. I okazało się, że urządzenie zapisujące pracę kierowcy miało przyczepiony magnes. W Polsce taka praktyka jest obarczona karą w postaci mandatu w wysokości 2 tysięcy złotych, więc pewnie przewoźnik nie przejąłby się nią zbytnio. Jednak w Danii kara jest już o wiele dotkliwsza i wynosi 275 tysięcy duńskich koron, co w przeliczeniu na złotówki daje równowartość 155 tysięcy złotych, a to już może być dokuczliwe dla przedsiębiorcy. Dodatkowo dopóki kara nie zostanie uiszczona, samochód zostaje zatrzymany na policyjnym parkingu, więc terminy bardzo się opóźniają. I najboleśniejszą kara dla nieuczciwego kierowcy jest to, że może mieć odebrane uprawnienia do prowadzenia aut na terenie Danii.

Post a comment