
Wciąż jeszcze nie umilkły echa batalii o wynagrodzeniach dla kierowców, a dokładniej zrównaniu stawek dla kierowców ze wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej, przeciwko czemu głośno protestowali polscy kierowcy oraz polski rząd. Tymczasem polski rząd planuje kolejne utrudnienia dla transportu. Do prasy dostają się informacje o planowanym nowym poborze opłat za jazdę po polskich drogach.
W branży transportowej co chwila się coś zmienia, nie ma nic stałego. To dobrze, ponieważ pozwala na rozwój firm logistyczno-transportowych. Źle, jeśli utrudnia rozwój. A przecież przykładów zmian zarówno wspomagających jak i hamujących rozwój branży jest wiele. O trudnościach polskich przewoźników, których kierowcy pracują za granicą mówiono dość głośno na początku roku. Na zachodzie Europy ich praca będzie jeszcze bardziej nadzorowana przez tamtejsze służby niż było to do tej pory. To jednak nie wszystko. Wciąż na rynku panuje deficyt na pracowników – kierowców. Do tego wszystkiego dochodzą zmiany w europejskich systemach poborów opłat za użytkowanie dróg. I tu się zaczynają schody.
Nowy elektroniczny system opłat został uruchomiony w Chorwacji. OD 1 kwietnia ruszył kolejny system na Słowenii, a pod koniec roku planowane są także zmiany w polskim systemie. W listopadzie bowiem za obsługę polskiego systemu opłat na drogach odpowiedzialny będzie Główny Inspektorat Transportu Drogowego. I jak tylko gruchnęła ta wiadomość, pojawiły się wątpliwości czy oby to dobry pomysł – czy urząd poradzi sobie z obsługą tak skomplikowanego systemu. Od razu zapowiedziano, że część działań zostanie zlecona „na zewnątrz”, komercyjnym firmom w drodze przetargu.
Różnorodność systemów opłat na europejskich drogach to spory problem dla przewoźników. Na pocieszenie warto wspomnieć, że są firmy, które pracują nad stworzeniem jednego systemu, który będzie kompatybilny z każdym europejskim systemem opłat. To byłaby wielka sprawa, bowiem dostosowywanie za każdym razem auta transportowego do odpowiedniego systemu jest czaso- i kosztochłonne.
W Europie pojawił się system EETS, który pozwala na naliczanie opłat za przejazd przez różne kraje Europy. Lider na rynku paliwowo-serwisowym, firma DKV Euro Service, ma w swojej ofercie taki system. Zajmuje się nim należąca do giganta spółka Toll4Europe. Ma taki system także firma T-Systems, która oferuje kompleksowe rozwiązania i usługi informatyczne oraz telekomunikacyjne, a także Daimler. Urządzenie, które pozwala na rozliczanie płaty drogowej w Belgii nazywa się DKV BOX EUROPE. Szacuje się, że niedługo będzie także współpracować z e-mytem w Austrii, Francji, Hiszpanii, Portugalii i we Włoszech. Później mają znaleźć się w tej grupie także Niemy i Polska. Niestety, w Polsce wciąż nie jest jasne, jak będzie wdrożony system EETS, co zmusza polskich przewoźników do zachowania dużej cierpliwości.
Post a comment